pisarz o swoim pisaniu…

/czyli dwa fragmenty opowiadania „Czasem warto – opowieść z prekonstrukcji”/

Fragment 1

Pierwsze jeżeli:
Jeżeli po prostu lubisz czytać, mam nadzieję, że moje pisanie Ci się spodoba.

Drugie jeżeli:
Jeżeli również piszesz, a zwłaszcza jeśli dopiero zaczynasz, to pamiętaj o tym, że…
Pisanie jest ważne, cenne, rozwijające… ale niekoniecznie łatwe…
Pisanie może być bardzo dobrym treningiem rozwojowym, ale jednocześnie treningiem trudnym… Treningiem, który może wymagać znacznych kosztów…
Pisanie wymaga odwagi…
Najpierw odwagi do poczucia tego co i tak czujesz – miłości i nienawiści, radości i smutku; odwagi do ujrzenia własnych marzeń i lęków, myśli łatwych i trudnych; odwagi do przeżycia tego swojego życia takim jakie ono jest…
Później odwagi do uwiecznienia tego co ujrzysz… dla siebie… a może nawet dla potomnych… I odwagi do tego by w pewnym momencie tego uwieczniania powiedzieć, że na tym koniec… więcej swojego dzieła nie zmieniasz… tak będzie ono wyglądało na wieki… na zawsze…
A na końcu odwagi do pokazania tego światu… odwagi do pokazania światu własnej duszy…
Jeżeli się postarasz, to być może uda Ci się to, odniesiesz sukces… sukces, którego nie mierzy się ilością sprzedanych egzemplarzy… sukces polegający na stworzeniu czegoś wartościowego, na przeżyciu czegoś wartościowego…
Ale pamiętaj też, że czasem nie uda Ci się stworzyć dzieła, które sobie wymarzysz… Pogódź się z tym… i żyj dalej własnym życiem…
bo właśnie – czasem warto…

I pamiętaj o jeszcze jednym – ważnym… to co piszesz może coś zmienić w tym świecie… może nie zmieni całego świata, ale może zmienić życie jednej osoby, może dwóch… i ta zmiana jest równie cenna… dla tej jednej osoby, dla tych dwóch osób… warto…

Fragment 2

o moim pisaniu…
Pytasz czemu piszę…
Widzisz, na początek o moim pisaniu mogę Ci powiedzieć w trzech odsłonach…
Odsłona pierwsza. Jerzy Stuhr śpiewał kiedyś na festiwalu w Opolu taki szlagier Jonasza Kofty: „Śpiewać każdy może”… Dla swojej osobistej przyjemności zmieniłem sobie ten tekst na „pisać każdy może”… I tak jak w dalszej części utworu było, że „czasami człowiek musi”, to ja się pod tym podpisuję wszystkimi kończynami… „Ja po prostu niestety mam talent”… Kto nie słyszał piosenki – zawsze polecam…
Odsłona druga. Miałem kiedyś taką kasetę magnetofonową (to był taki nośnik informacji szczególnie popularny w Polsce w latach dziewięćdziesiątych XX wieku) z nagraniami piosenek śpiewanych przez Edytę Geppert. I po pierwsze – polecam Ci je, bo to bardzo ciekawe i przepięknie wyśpiewane piosenki… a po drugie – spodobał mi się tekst zapowiadającego cytującego piosenkarkę (tak to zapamiętałem), która stwierdziła ponoć w jednym z wywiadów, że po prostu robi to co lubi, a jeżeli komuś to się jeszcze podoba, to tym lepiej… I ja mam podobnie… Ja piszę, bo to lubię, a jeśli ktoś uzna moje teksty za wartościowe, tym lepiej…
Odsłona trzecia. Zdaję sobie sprawę z tego, że moje teksty zasługują najprawdopodobniej na wiele prestiżowych nagród i oczywiście także na literackiego Nobla, niemniej jednak póki co jeszcze go nie dostałem… kwestia czasu… i tak czekając na owego Nobla piszę dalej…

I na zakończenie myślę, że powinienem powiedzieć Ci też o tym, że ja te swoje teksty tworzyłem w chwili zadumy, w chwili rubasznej, w chwili przewrotnej… i wielu innych, w których uznałem, że czasem warto… i czułem tę przemożną potrzebę tworzenia… ot, żeby nacieszyć się dziecięcą kreatywnością, która czasem przejmuje kontrolę nad dorosłymi i nakazuje bez specjalnego skrępowania bawić się w piaskownicy… lub żeby wyrzucić z siebie myśli i emocje, które kłębią się tak mocno, że człowiek nie jest już w stanie świata w tym kłębowisku zobaczyć…
To pisanie to był… jest… taki mój sposób na wprowadzanie mojego „czasem warto” w życie, bo właśnie…

czasem warto…

czasem warto się nad życiem zastanowić,
czasem warto z życiem zapłakać,
czasem warto się do życia uśmiechnąć,
a czasem po prostu warto żyć…
czasem warto spojrzeć na życie z innej perspektywy, zmienić miejsce siedzenia i spojrzeć raz jeszcze…
faktem bowiem niezaprzeczalnym jest, że życie mamy tylko jedno i tego nie zmienimy, możemy jednak zmieniać swoje miejsca siedzenia i sposoby patrzenia, możemy na życie spojrzeć od środka, możemy spojrzeć z boku, możemy spojrzeć z góry, możemy spojrzeć przez zbite szkiełko znalezione na ulicy lub przez denko szklaneczki wypełnionej winem… a czasem możemy nawet spojrzeć na jego odbicie w krzywym zwierciadle…
i czasem warto chwytać te swoje spojrzenia by nie umknęły jak chwile przelotne, ale by pozostały na wieki… dla nas, a może nawet dla potomnych…
po co to robić? właściwie nie ma ku temu specjalnego powodu… a może dlatego, że czasem warto…

ja swoje spojrzenia staram się uchwycić w taki sposób w jaki potrafię (a czasem nawet w taki, w który nie potrafię, ale się uczę…)… raz z aparatem w ręce, innym razem z piórem i kałamarzem, a jeszcze kiedy indziej z rysikiem i szkicownikiem…
gros z tego co uchwyciłem pozostawiam dla siebie, częścią jednak dzielę się z innymi, bo… właśnie… czasem warto…

i tak to jest z tym moim pisaniem…

bo czasem warto zrobić coś miast nie robić nic…

a Ty? Myślisz, że „warto”?