po wywiadu części drugiej – zwiastunie

– I to tyle?
– Chyba tak… Przynajmniej na razie, ale obiecał mi, że dopisze ciąg dalszy…
– No, to to faktycznie było lżejsze od ZZ… I zdecydowanie przyjemniej mi się to czytało… To jest coś jeszcze czy idziemy pływać?
– Są jeszcze te zdjęcia na ‚fejsie’…
– No właśnie… Bo on był w tych wszystkich miejscach o których pisze, prawda? Bo stamtąd są te zdjęcia…
– Tak…
– A myślisz… że to opowiadanie to…?
– O resztę zapytasz go jak przyjdzie…
– No, już się nie mogę doczekać… Ciekawa jestem jaki on jest, bo po tych opowiadaniach… wydaje się całkiem ciekawy…
– Hmm…
– Hmm?
– Nie… nic…
– Chciałaś coś powiedzieć.
– Nie…
– Ej… nie bądź taka… Czegoś mi nie mówisz…
– Nie… Tylko pomyślałam sobie co mówiłaś o nim wcześniej…
– Oj tam, oj tam…
– No dobra, zobacz jeszcze tutaj kilka zdjęć z ‚fejsa’ i przeczytaj sobie to na zakończenie, tak żeby sobie domknąć swoją wizję na jego temat…
– A co to?
– To takie kilka słów, które nam mówił na zajęciach, a później wrzucił to też na stronę…
– Ok, pokaż…

na zakończenie (a może na początek)
Na stronie znajdziesz przede wszystkim moje opowiadanie…
A tutaj na zakończenie przedstawiam Ci kilka „jeżeli”…

Pierwsze jeżeli:
Jeżeli po prostu lubisz czytać, mam nadzieję, że moje pisanie Ci się spodoba.

Drugie jeżeli:
Jeżeli również piszesz, a zwłaszcza jeśli dopiero zaczynasz, to pamiętaj o tym, że…
Pisanie jest ważne, cenne, rozwijające… ale niekoniecznie łatwe…
Pisanie może być bardzo dobrym treningiem rozwojowym, ale jednocześnie treningiem trudnym… Treningiem, który może wymagać znacznych kosztów…
Pisanie wymaga odwagi…
Najpierw odwagi do poczucia tego co i tak czujesz – miłości i nienawiści, radości i smutku; odwagi do ujrzenia własnych marzeń i lęków, myśli łatwych i trudnych; odwagi do przeżycia tego swojego życia takim jakie ono jest…
Później odwagi do uwiecznienia tego co ujrzysz… dla siebie… a może nawet dla potomnych… I odwagi do tego by w pewnym momencie tego uwieczniania powiedzieć, że na tym koniec… więcej swojego dzieła nie zmieniasz… tak będzie ono wyglądało na wieki… na zawsze…
A na końcu odwagi do pokazania tego światu… odwagi do pokazania światu własnej duszy…
Jeżeli się postarasz, to być może uda Ci się to, odniesiesz sukces… sukces, którego nie mierzy się ilością sprzedanych egzemplarzy… sukces polegający na stworzeniu czegoś wartościowego, na przeżyciu czegoś wartościowego…
Ale pamiętaj też, że czasem nie uda Ci się stworzyć dzieła, które sobie wymarzysz… Pogódź się z tym… i żyj dalej własnym życiem…
bo właśnie – czasem warto…

I pamiętaj o jeszcze jednym – ważnym… to co piszesz może coś zmienić w tym świecie… może nie zmieni całego świata, ale może zmienić życie jednej osoby, może dwóch… i ta zmiana jest równie cenna… dla tej jednej osoby, dla tych dwóch osób… warto…

Trzecie jeżeli:
Jeżeli w Twojej okolicy znajdzie się przynajmniej kilka osób, które zechcą się ze mną spotkać… i zdecydujecie się zorganizować takie spotkanie, to chętnie się na tym spotkaniu pojawię.

Kontakt ze mną możliwy jest przez maila: bo@

Tymczasem, życzę Ci przyjemnego czytania, pisania, spotykania się z ludźmi, którzy jak Ty, lubią czasami coś napisać, czasami coś przeczytać…, bo pamiętaj – czasem warto…
Powodzenia…

I jeszcze jedna sprawa…

czasem warto… przelewem na konto

Opowiadanie „Czasem warto – opowieść z prekonstrukcji (wydanie pierwsze – nie(p)opraw(io)ne)” w jego obecnej formie możesz przeczytać za darmo (w końcu pliki są na stronie bez zabezpieczeń)… ale…

jeśli spodoba Ci się to co napisałem możesz zapłacić mi 10 PLN/szt (przelewem na konto) jako dowód wdzięczności za to, że stworzyłem tak niecodzienne dzieło. Jak wolisz, to możesz myśleć, że to taki symboliczny sposób zaproszenia mnie na kawę… (nie)drogą kawę… Jeśli uznasz, że warto… Dziękuję, chętnie.
Dane do przelewu
Odbiorca:
Czasem warto

Nazwa przelewu:
„czasem warto – opowieść z prekonstrukcji (wydanie pierwsze – nie(p)opraw(io)ne)”

Kwota przelewu:
10 PLN

Nr konta:
Poprawny

***

A aby nabyć reprodukcję któregoś z obrazów artysty, należy złożyć zamówienie drogą mailową wpisując tytuł obrazu i rozmiar reprodukcji.

Tytuł
1 „towarzysz Bóg”
2 „ciężar tajemnicy”
3 „apatia”
4 „katharsis”
5 „pozytywne zadziwienie”
6 „Pociąg pełen kultury”
7 „Heroina”
8 „Bezdomne dzieci nieistniejącego boga”
9 „cztery miliardy głupców”
10 „oświeceni”
11 „ich walka – nasza walka”
12 „przeprosiny”
13 „Powrót”
14 „mrok”
15 „Jednorazówka”
16 „Kobieta przy stoliku”
17 „bóg bezradny”
18 „Samobójstwo – balsam va banque”
19 „Świat bez granic”
20 „szczęście”
21 „O sensie… czyli szukając intelektualnej podniety”

W powyższym zestawieniu umieszczone zostały jedynie obrazy, których przykładowe reprodukcje można zobaczyć na stronie na zdjęciach (sprawdź). Aby zakupić reprodukcję innego dzieła, które nie zostało umieszczone w powyższym zestawieniu, ale było wspomniane w wywiadzie, należy wpisać przy zamówieniu odpowiedni tytuł dzieła.

Rozmiar reprodukcji Cena:
10cm*10cm 20 pln
20cm*20cm 40 pln
30cm*30cm 60 pln
40cm*40cm 80 pln
50cm*50cm 100 pln
60cm*60cm 200 pln
70cm*70cm 300 pln
80cm*80cm 400 pln
100cm*100cm 500 pln

Do każdej reprodukcji dołączane są:
– kartonik z tytułem dzieła;
– certyfikat autentyczności reprodukcji.

Do ceny każdej reprodukcji należy doliczyć koszty przesyłki.

Kontakt w celu zamówienia reprodukcji: bo@

***

– O, to on to sprzedaje…
– Tak…
– Ale to nie jest po prostu fragment tego jego opowiadania?
– Nie…
– Ha…, czyli on to pisze, żeby na tym zarobić?…
– Pewnie trochę tak, ale zdecydowanie nie tylko… Bo widzisz, jak go o to spytałam, to podesłał mi taką notkę o tym jego pisaniu…

***

bo warto…

o moim pisaniu…
Pytasz czemu piszę…
Widzisz, na początek o moim pisaniu mogę Ci powiedzieć w trzech odsłonach…
Odsłona pierwsza. Jerzy Stuhr śpiewał kiedyś na festiwalu w Opolu taki szlagier Jonasza Kofty: „Śpiewać każdy może”… Dla swojej osobistej przyjemności zmieniłem sobie ten tekst na „pisać każdy może”… I tak jak w dalszej części utworu było, że „czasami człowiek musi”, to ja się pod tym podpisuję wszystkimi kończynami… „Ja po prostu niestety mam talent”… Kto nie słyszał piosenki – zawsze polecam…

Odsłona druga. Miałem kiedyś taką kasetę magnetofonową (to był taki nośnik informacji szczególnie popularny w Polsce w latach dziewięćdziesiątych XX wieku) z nagraniami piosenek śpiewanych przez Edytę Geppert. I po pierwsze – polecam Ci je, bo to bardzo ciekawe i przepięknie wyśpiewane piosenki… a po drugie – spodobał mi się tekst zapowiadającego cytującego piosenkarkę (tak to zapamiętałem), która stwierdziła ponoć w jednym z wywiadów, że po prostu robi to co lubi, a jeżeli komuś to się jeszcze podoba, to tym lepiej… I ja mam podobnie… Ja piszę, bo to lubię, a jeśli ktoś uzna moje teksty za wartościowe, tym lepiej…

Odsłona trzecia. Zdaję sobie sprawę z tego, że moje teksty zasługują najprawdopodobniej na wiele prestiżowych nagród i oczywiście także na literackiego Nobla, niemniej jednak póki co jeszcze go nie dostałem… kwestia czasu… i tak czekając na owego Nobla piszę dalej…

I na zakończenie myślę, że powinienem powiedzieć Ci też o tym, że ja te swoje teksty tworzyłem w chwili zadumy, w chwili rubasznej, w chwili przewrotnej… i wielu innych, w których uznałem, że czasem warto… i czułem tę przemożną potrzebę tworzenia… ot, żeby nacieszyć się dziecięcą kreatywnością, która czasem przejmuje kontrolę nad dorosłymi i nakazuje bez specjalnego skrępowania bawić się w piaskownicy… lub żeby wyrzucić z siebie myśli i emocje, które kłębią się tak mocno, że człowiek nie jest już w stanie świata w tym kłębowisku zobaczyć…

To pisanie to był… jest… taki mój sposób na wprowadzanie mojego „czasem warto” w życie, bo właśnie…

czasem warto…

czasem warto się nad życiem zastanowić,
czasem warto z życiem zapłakać,
czasem warto się do życia uśmiechnąć,
a czasem po prostu warto żyć…
czasem warto spojrzeć na życie z innej perspektywy, zmienić miejsce siedzenia i spojrzeć raz jeszcze…

faktem bowiem niezaprzeczalnym jest, że życie mamy tylko jedno i tego nie zmienimy, możemy jednak zmieniać swoje miejsca siedzenia i sposoby patrzenia, możemy na życie spojrzeć od środka, możemy spojrzeć z boku, możemy spojrzeć z góry, możemy spojrzeć przez zbite szkiełko znalezione na ulicy lub przez denko szklaneczki wypełnionej winem… a czasem możemy nawet spojrzeć na jego odbicie w krzywym zwierciadle…

i czasem warto chwytać te swoje spojrzenia by nie umknęły jak chwile przelotne, ale by pozostały na wieki… dla nas, a może nawet dla potomnych…

po co to robić? właściwie nie ma ku temu specjalnego powodu… a może dlatego, że czasem warto…

ja swoje spojrzenia staram się uchwycić w taki sposób w jaki potrafię (a czasem nawet w taki, w który nie potrafię, ale się uczę…)… raz z aparatem w ręce, innym razem z piórem i kałamarzem, a jeszcze kiedy indziej z rysikiem i szkicownikiem…

gros z tego co uchwyciłem pozostawiam dla siebie, częścią jednak dzielę się z innymi, bo… właśnie… czasem warto…

i tak to jest z tym moim pisaniem…

bo czasem warto zrobić coś miast nie robić nic…

a Ty? Myślisz, że „warto”?

***

– Wow… I coś mu odpisałaś?
– Coś…
– No, ale co?
– Hmm… że warto…

***

CIĄG DALSZY NASTĄPI

w
czasemwartowdrodze1
Czasem warto w drodze